niedziela, 2 kwietnia 2017

Sowa w moim ogrodzie

Jakiś czas temu zobaczyłam sowę. I zamarzyłam, że ją wypikuję. Oczywiście było to w czasie przed posiadaniem stopki nieskaczącej. Marzenie było tak piękne, jak dla mnie, niespełnialne :) Ale nadszedł ten czas, że trzeba się było odważyć :) I się odważyłam. Oto jest Sowa :



  Oryginalna sowa wyglądała tak



 i była stąd. Na tej stronie jest dużo fajnych wzorów do kolorowania  i można je zaadaptować do pikowania :)
Tu jeszcze jedno zdjęcie mojego wytworu :)


A poniżej kilka migawek z mojego życia  :) czyli Pies i ogródek. Pies jeszcze przed strzyżeniem wiosennym.






Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem

poniedziałek, 27 marca 2017

Obrus wiosenny


Obiecałam kiedyś Siostrze, że sprawdzę jej tutorial. Co prawda od obietnicy minęło trochę czasu ale ... Jest. Sprawdziłam. W zasadzie są to dwa tutoriale. Jeden na Ohio Star, a drugi na uszycie obrusu z tym wzorem. Pierwszy jest rozpisany dokładnie i szłam jak po sznurku, przy drugim się pogubiłam. Nie zwróciłam uwagi, że paski w ramce są tej samej długości a w drugim rzędzie ramki są dwa kamienie. Nie ma to większego znaczenia ale mój obrus różni się od oryginału. Reszta jest ok. 




Szycie topu poszło mi ekspresem, ale niestety przy pikowaniu utknęłam. Nie dlatego, żebym nie chciała pikować i skończyć. Niestety moja maszyna zaczęła mieć wątpliwości dotyczące szycia. Przepuszczała ściegi i to po kilka, ja cierpliwie je poprawiałam. W końcu straciłam do tego projektu serce. Miał być taki śliczny, wiosenny a tu felerne pikowanie. Zła byłam. Kombinowałam jak mogłam, czyściłam maszynę, oliwiłam ją, nawlekałam na nowo. I nic, jak przepuszczała, tak przepuszczała. Uparcie pikowałam dalej, aż do końca. W końcu stwierdziłam, że trzeba zobaczyć przy lamówce czy to może jej stopka nie nie pasuje. I bingo. Okazało się, że moja kochana maszyna nie bardzo chce współpracować z stopką kroczącą.  To już jej drugi bunt z tą stopką. Najpierw wyciągała mi igłę i zostawiała w materiale, a teraz przepuszcza szwy. Chyba przestanę jej używać.
Będzie to mój domowy wiosenny obrus a tutoriale polecam. Tylko uwaga na ostatnie okrążenie :) tam są dwa kamienie w rzędzie:)
Teraz szczegóły techniczne
Tutorial  - tutaj 
Materiały - moje farbowanie czyli projekt Ja z siostrą
nici - Amanda
wypełnienie - kocyk ikea

Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem

niedziela, 12 marca 2017

Droga do Wiosny czyli skończone jest lepsze niż doskonałe :)

Dawno, dawno temu,w internetowym świecie oznacza to wszystko ponad dwa tygodnie, zobaczyłam quilt. A nawet dwa, bliźniacze. O tutaj, Zajrzyjcie do Ani, jest co oglądać. Wiedziałam, że muszę uszyć, bo się uduszę.Czas mijał, ja poznałam Anię, serdecznie pozdrawiam :) Plan był. Ale po co mam szyć, skoro nie umiem wypikować. Do szafy? Mam za mało miejsca, a trochę już tam czeka. Aż stała się rzecz niespodziewana czyli pozyskałam nieskaczącą stopkę do pikowania. I okazało się, że sprzęt ma znaczenie :) Plan zaczął przechodzić do realizacji. I tak powstała Droga do Wiosny. Bardzo fajnie ten quilt się szyło. 








Dodam tylko, że zielony to mój własny wyrób z farbowanych z Siostrą a biały to Ditta z Ikei. Wypełnienie 80 poliester. Pikowane nićmi isacord.

Teraz dlaczego skończone jest lepsze niż doskonałe. Jest to hasło, które ostatnio "kręci się" wokół mnie. Używa go w swoich filmach Angela Walters.Warto zajrzeć na jej stronę i poczytać bloga oraz obejrzeć filmy - koniecznie pijąc wino :) Poza tym w mojej Drodze Artysty także nad tym hasłem pracuję.
Moja Droga do Wiosny ma dużo wad, niektóre wynikają z mojego charakteru, inne z tego, że nadal się uczę i mam niewyrobioną technikę, a jeszcze inne z braku wiedzy. I tak będzie wisiała u mnie w domu, a może pójdzie na jakąś wystawę?

Czy jestem dumna z Drogi do Wiosny? Jak najbardziej tak. Pierwszy raz odważyłam się pikować i mino, że to tylko kamienie, to zrobiłam TO :) Poza tym zaplanowałam, uszyłam, wypikowałam w trzy tygodnie, Przy mojej ilości zajęć to ekspres jest :)

Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem

czwartek, 23 lutego 2017

Tłusty piątek

Czasami tak jest, że gonię. Pies, praca,obiad,pies, angielski, artystki. Dzisiaj było ciężko. Bolała mnie głowa, dwa spacery z Młodym, w pracy chore dzieci. Potem szybki wpad do domu i wrzucenie obiadu do piekarnika i na angielski. I ciągle miałam w głowie,  że obiecałam Maćkowi oponki na Tłusty Czwartek. Więc jak obiecałam tak zanim usiadłam do obiadu chciałam je "zarobic". I tu zaczyna się rola moich chłopaków.  Spojrzeli na mnie i powiedzieli -odpocznij.  A ja, że nie mogę bo oponki i tłusty czwartek.  A na to Maciek "mamo a nie może być tłusty piątek?".  I że mnie zeszło. Przecież może być tłusty piątek. Jakie to ma znaczenie?  Więc u nas tłusty dzień obchodzimy jutro :)