niedziela, 12 marca 2017

Droga do Wiosny czyli skończone jest lepsze niż doskonałe :)

Dawno, dawno temu,w internetowym świecie oznacza to wszystko ponad dwa tygodnie, zobaczyłam quilt. A nawet dwa, bliźniacze. O tutaj, Zajrzyjcie do Ani, jest co oglądać. Wiedziałam, że muszę uszyć, bo się uduszę.Czas mijał, ja poznałam Anię, serdecznie pozdrawiam :) Plan był. Ale po co mam szyć, skoro nie umiem wypikować. Do szafy? Mam za mało miejsca, a trochę już tam czeka. Aż stała się rzecz niespodziewana czyli pozyskałam nieskaczącą stopkę do pikowania. I okazało się, że sprzęt ma znaczenie :) Plan zaczął przechodzić do realizacji. I tak powstała Droga do Wiosny. Bardzo fajnie ten quilt się szyło. 








Dodam tylko, że zielony to mój własny wyrób z farbowanych z Siostrą a biały to Ditta z Ikei. Wypełnienie 80 poliester. Pikowane nićmi isacord.

Teraz dlaczego skończone jest lepsze niż doskonałe. Jest to hasło, które ostatnio "kręci się" wokół mnie. Używa go w swoich filmach Angela Walters.Warto zajrzeć na jej stronę i poczytać bloga oraz obejrzeć filmy - koniecznie pijąc wino :) Poza tym w mojej Drodze Artysty także nad tym hasłem pracuję.
Moja Droga do Wiosny ma dużo wad, niektóre wynikają z mojego charakteru, inne z tego, że nadal się uczę i mam niewyrobioną technikę, a jeszcze inne z braku wiedzy. I tak będzie wisiała u mnie w domu, a może pójdzie na jakąś wystawę?

Czy jestem dumna z Drogi do Wiosny? Jak najbardziej tak. Pierwszy raz odważyłam się pikować i mino, że to tylko kamienie, to zrobiłam TO :) Poza tym zaplanowałam, uszyłam, wypikowałam w trzy tygodnie, Przy mojej ilości zajęć to ekspres jest :)

Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem

czwartek, 23 lutego 2017

Tłusty piątek

Czasami tak jest, że gonię. Pies, praca,obiad,pies, angielski, artystki. Dzisiaj było ciężko. Bolała mnie głowa, dwa spacery z Młodym, w pracy chore dzieci. Potem szybki wpad do domu i wrzucenie obiadu do piekarnika i na angielski. I ciągle miałam w głowie,  że obiecałam Maćkowi oponki na Tłusty Czwartek. Więc jak obiecałam tak zanim usiadłam do obiadu chciałam je "zarobic". I tu zaczyna się rola moich chłopaków.  Spojrzeli na mnie i powiedzieli -odpocznij.  A ja, że nie mogę bo oponki i tłusty czwartek.  A na to Maciek "mamo a nie może być tłusty piątek?".  I że mnie zeszło. Przecież może być tłusty piątek. Jakie to ma znaczenie?  Więc u nas tłusty dzień obchodzimy jutro :)

sobota, 11 lutego 2017

Poduszka jak u wszystkich

Skoro wszyscy szyją  poduszkę według tego wzoru Tuli Pink, to ja też musiałam. Wzór jest darmowy. Jest bardzo dobrze rozpisany (instrukcja obrazkowa :D). Szyje się bardzo przyjemnie. Ja moją poduszkę szyłam na spotkaniach Patchworku Cokolwiek Pomorskiego. Poduszka na początku marca powędruje do mojego Franka, który skończy dwa lata. Jedną z jego ulubionych zabawek jest taki właśnie samochód - "atobuś"


Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do uszycia takiej poduszki, jak wszyscy to wszyscy :)
Karolina

środa, 1 lutego 2017

Poduszki

Miałam przestój w szyciu. Ot, dogoniło mnie życie. Joga trzy razy w tygodniu plus normalne życie to było duże wyzwanie. Z czegoś musiałam zrezygnować. Życie zadecydowało, że z szycia. Ale teraz powoli wracam. Robimy z dziewczynami z Cokolwiek pomorskiego tajny projekt składający się z 28 kwadracików :). Uszycie dwóch na termin zmusiło mnie do odkurzenia maszyny. W jednym z nich chciałam wykorzystać wzór o nazwie "drezden plate" czyli talerz drezdeński. Musiałam to przetrenować. I skutek  treningu widać poniżej. 


Druga poduszka też ma swoją historię. Jurek to chłopczyk, którym się opiekuję trzy godziny w tygodniu. Uwielbia samoloty i wszystko co z nimi związane. Jego mama opowiedziała mi, że Jurka marzeniem jest wysiąść z samolotu na chmurkę i na tej chmurce wypić pepsi. Do chmurkowej poduszki dostanie butelkę Pepsi. W końcu marzenia się spełnia.



Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem