sobota, 6 stycznia 2018

Elmer

"Elmer był inny. Elmer był w kratkę. Był żółty i pomarańczowy, czerwony i różowy, fioletowy, niebieski i zielony, czarny i biały. Elmer zdecydowanie nie był koloru słoniowego" Dawid McKee "Elmer".
Elmer jest serią książek, którą zaraziła mnie moja Jagusia a ja zarażam nią dalej :) Jedną z zarażonych dziewczynek jest Zosia. Zosia ma 6 lat. I bardzo lubi Elmera. I miała wczoraj urodziny, właśnie szóste. I dla Zosi uszyłam kocyk otulacz z Elmerem. Mam nadzieję, że będzie zadowolona.





A tak wygląda oryginał: 



Pozdrawiam serdecznie
Karolina


wtorek, 5 grudnia 2017

Historia pewnej zazdrostki

Syn poprosił mnie o zazdrostkę. Do kuchni. "Od basenu nas widać wieczorem". Ok. Pojechałam, zobaczyłam. Faktycznie widać od basenu, czyli ze stu metrów. Nie ukrywam, że trochę to trwało zanim uszyłam. Ale uszyłam. Śliczną, białą, batystową. Przeprowadziłam konsultacje z zamawiającym, czy robić pieczątki dla ozdoby. Zgodził się na pieczątki. No to wymieszałam farbę i zrobiłam trzy pierwsze, pięknie wyszły, miodzio po prostu. I przesunęłam tę piękną białą zazdrostkę i wciepłam jedno uszko do farby...Oż piekło i szatani, cholera by to wzięła a szlag trafił. Do prania, oczywiście nie zeszło. Odebrałam dwa przeszkadzające telefony, złość zmieniła się w irytację, a irytacja pozwoliła myśleć kreatywnie. Mam przecież barwniki, może jak zafarbuję na szaro to tego cholerstwa nie będzie widać. Zamoczyłam na noc w ekstrakcie. I cierpliwie raczyłam się nalewką, trzeba się pocieszyć. Rano obejrzałam, prześwitują z lekka trzy wzorki, które tak pięknie wyszły. No to znowu za farbki i dalej robić bardzo, bardzo ostrożnie pieczątki. Poniżej efekt zmagań. Mi się podoba. Dodam tylko, że fronty szafek u syna są w kolorze stalowym więc będzie pasować :)


Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem

wtorek, 28 listopada 2017

Mały domek

Mały domek w Karkonoszach to filmik na youtubie, który przedstawia realne problemy "miastowych, którzy spełniają marzenia o mieszkaniu w górach", oczywiście sarkastycznie i z cała masą przekleństw i wulgaryzmów, podejrzewam, że uzasadnionych.  Polecam dorosłym czytelnikom, niewrażliwym na brzydkie wyrazy.
 Ale wróćmy do zazdrostki. Jak ją zobaczyłam, to już wiedziałam, że po prostu muszę bo się uduszę, imperatyw konieczny. Nie sprawdzając wymiarów, ani niczego innego po prostu ją robiłam. Dobrze się robiło. Wzór z jakiejś czeskiej gazetki, pozyskałam z FB grupy. Mam oczywiście wyrzuty sumienia dotyczące praw autorskich, ale jak już się wyprowadzę do Czech, to obiecuję zaprenumerować czeską gazetkę o robieniu na szydełku. Na wzorze ten obrazek nazywał się "Zimni krajinka s chaloupkou" , może to nie czeski? 




Oczywiście jak to u mnie bywa, okazało się, że nie mam gdzie jej powiesić, bo jest za mała na moje okna :D Nie pierwszy to taki wypadek, że coś rozmiarem nie pasuje :) Może pojawi się ktoś z nowym mieszkaniem i będzie na prezent jak znalazł? albo spadnie na mnie wygrana w totka, wybuduję dom i jedno okno dopasuję do tej zazdrostki? Kto wie?
Pozdrawiam serdecznie
Karolina z Pracowni pod Aniołem

poniedziałek, 13 listopada 2017

Zasłona z serwetkami Cioci Mirki

 W czerwcu byliśmy na weselu mojej kuzynki Marty. Wesele było bardzo fajne i bardzo dokładnie przygotowane. Dla gości przygotowane były prezenty - malutkie słoiczki z domowej roboty dżemem, na każdym mikrosłoiczku była mała serwetka zrobiona na szydełku. Serwetki robiła moja Ciocia Mirka  - Matka Panny Młodej. Gdy je zobaczyłam wiedziałam, że muszę je ocalić od zapomnienia. Każde oczko w nich świadczy o miłości matki. Ciocia jest jedną z najwspanialszych osób jakie znam a na pewno najbardziej pracowitą. Jest dobrym duchem naszej rodziny. Razem z Wojciem prowadzą dom do którego zawsze można przyjechać, zawsze jest się przyjętym i wysłuchanym, a po tem wiadomo, że będzie dobrze. Więc rozumiecie, że musiałam serwetki ocalić? Poprosiłam moje siostry aby dały mi serwetki, które były na ich słoikach.


Już na weselu wiedziałam, że to będzie zasłona pojagi. Trochę się zastanawiałam jak wyeksponować koronki. Chciałam aby słońce przez nie prześwietlało. Lubię promienie słońca przechodzące przez różne warstwy materiału i w tym projekcie udało mi się to zrobić. Jest koronka i trzy grubości materiału. Poniżej przykładowe koronki. 



A tu zdjęcia od strony zewnętrznej na drzwi, widać na nich trzy rodzaje prześwitów.
Tak oglądają moją zasłonę sąsiedzi.



Czy jeszcze kiedyś będę szyła taki projekt? TAK, TAK, TAK. Bardzo mi się on podobał i bardzo podoba mi się jaki efekt uzyskałam, a wiem, że serwetki Mirki ma jeszcze moja mama. Więc to nie koniec.
Dzisiaj z serdecznymi pozdrowieniami dla  Cioci Mirki, Wojcia, Marty i Pawła
Karolina z Pracowni pod Aniołem